Oficjalna strona I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Lęborku. Zapraszamy

Strona Główna arrow Rady dla Przyszłych Studentów

Dobre rady dla przyszłych i obecnych studentów wszystkich kierunków wszystkich lat

z doświadczenia byłego wiecznego studenta (z poprzedniego rzutu)

 

O studiach ogólnie

Studiować warto. Studia są fajne, a na pewno są szansą. Na co? O tym sami decydujecie, ale zawsze okres studiów to okazja do usamodzielnienia się, spróbowania życia na poważnie i dokonania kilku rzeczy, które będą miały swe konsekwencje przez resztę waszego, niewątpliwie długiego i szczęśliwego żywota. Potem po studiach zostają wspomnienia, czasem najlepsze, jakie mogą być. No i wiedza, nawet gdyby ktoś studiował dla samego kwitka czy przedłużenia młodości, na różne sposoby. Bez studiów na pewno jest gorzej, choć człek może se tego nie uświadamiać. No, jego strata, krótko mówiąc.

 

Co studiować

Nie ma ograniczeń. Teraz po prawie każdych studiach jednakowo ciężko znaleźć robotę, więc można studiować to, co się lubi albo, żeby uniknąć np. rozczarowania, jakiś kierunek pokrewny. Są oczywiście kierunki lepsze i gorsze pod tym (oraz innym) względem, ale wielkich różnic nie ma. Ja osobiście polecam filologie, kierunki ścisłe i informatykę, bo wydaje się, że po nich jakaś robota będzie. Nie jest to pomysł dla wszystkich, więc proszę się nie przejmować.

 

Gdzie studiować

Proponuję studiować względnie blisko domu. Zalety studiowania na UJ-ocie czy innych oksfordach są niwelowane przez trudności z dojazdem, kontaktem z domem itepe, no i oczywiście wydatki. Kto to lubi, niech studiuje choćby na Księżycu, ale najlepiej wybrać któryś z lokalnych ośrodków akademickich. Oszczędzi się parę złotych, a przede wszystkim sporo czasu, który warty jest więcej niż przysłowiowy pieniądz. Swoboda, którą da wam takie rozwiązanie, powinna być wystarczająca i w miarę optymalna.
Druga sprawa. Oczywiście lepiej studiować na państwowym, przynajmniej póki jest względnie tanio, czyli nie ma czesnego. Uczelnie zaoczne, wieczorowe czy popołudniowe prawie zawsze uczą gorzej i mniej, o wydatkach na sam ten luksus nie mówiąc. Studiowanie kosztuje, ale nie tyle, ile musi, więc nie ma powodu, by dokładać. O tym zresztą jeszcze później.

 

Gdzie zdawać

Ogólnie polecałbym prosta zasadę: zdawaj tam, gdzie się dostaniesz. Nie ma sensu zdawać tam, gdzie nie masz szans. Zdawaj tam, gdzie nie ma tłoku, gdzie biorą pod uwagę przedmioty, a których jesteś niezły/a lub masz mocne oceny, a jeśli jest egzamin, to z tego, na czym się znasz. Inaczej szkoda czasu i kasu.
Cóż, w efekcie reformy coraz więcej zależy od wyniku matury, więc warto względnie szybko zdecydować się na kierunek studiów, żeby dopasować przedmioty i ukierunkować się tak, jak trzeba. To chyba jasne.

 

Co robić gdy już się dostaniesz

Zasada podstawowa: przygotuj się na najgorsze, to będzie ci łatwiej. Zwłaszcza początek studiów jest naprawdę STRASZNY. Studiowałem w życiu parę kierunków i z KAŻDEGO chciałem uciekać już w pierwszym tygodniu nauki. Tylko głos wewnętrzny trzymał mnie tam nieomal samą siłą woli.
Początek studiów jest straszny, bo zderzają się twoje wyobrażenia o studiach z rzeczywistością. Wyobrażenia są piękne, świetliste i słoneczne, rzeczywistość jest inna: do domu zadają, pytają na zajęciach, obecność sprawdzają, każą czytać nudne książki i odpytują. To mają być te studia? Do tego kapcie na zmianę, drugie śniadanie, dzwonki na przerwę i lekcje - lekcje są po 45 minut, przerwy po 15. To miały być studia, a to jeszcze jedna szkółka, właśnie taka, od której chcieliśmy uciec.
Jest to część prawdy. Częściowo jest tak z winy samych początkujących studentów i nie może być inaczej. Po prostu działają przyzwyczajenia i skojarzenia. O tym, że studia to coś innego, można przekonać się, powiedzmy, na trzecim roku. Co robić wcześniej? Ano zacisnąć zęby i starać się nie wierzyć własnym oczom.

 

Rady uniwersalne

A teraz te rady szczegółowe, które pomogą każdemu z was utrzymać się na studiach i coś z nich pożytecznego wynieść.

  • Chodzić na zajęcia.
  • To absolutna podstawa. Niechodzenie na zajęcia szkodzi; chodzenie za to się opłaca. Wiadomo co się na tych studiach dzieje, znaczy jest się na bieżąco. Chodząc, można też brać z tych zajęciach udział, bo inaczej jest trudno. Niestety, nieobecni mają mniej racji. Na studiach liczy się też obecność. Można zostać zwolnionym z egzaminu lub jego części, można otrzymać ocenę z tzw. ćwiczeń bez pisemnego zaliczania itd. Warto też dać się poznać prowadzącym zajęcia, czyli wykłady i ćwiczenia. Dlatego nawet na najnudniejsze zajęcia o najbardziej absurdalnej porze i na końcu miasta warto się stawić. I to nawet jeśli zajęcia się nie odbędą. W końcu jesteście na tych studiach, żeby studiować, a inaczej się raczej nie da, a przynajmniej będzie trudniej.

  • Nie chlać wódy itepe.
  • Często okres studiów przypada na rozmaite burze hormonalne i inne. Należy je hamować i przetwarzać na energię pożyteczną. Najważniejsze to nie tracić czasu na zbędne rozrywki. Na studiach i tak jest go zawsze za mało, więc należy twardo dyscyplinować samego siebie. Najpierw studia, potem wszystko inne, ale byle krótko, by znów można zabrać się za studia. Nie dać się zwieść przykładom zdegenerowanych jednostek, które imprezują przez osiem dni w tygodniu, a potem jeszcze idą i coś zdają. To krótka droga i ślepa uliczka, a los tych, którzy na nią wstąpili marny.

  • Nie zastanawiać się nad zmianą kierunku studiów.
  • Zwłaszcza na pierwszym roku. Można powiedzieć, że ewentualne zmiany i tak nie mają sensu, bo w zasadzie wszystkie kierunki studiów (oprócz matmy) wyglądają podobnie: wszędzie zadają i odpytują z tego, co zadali. Ale i tak warto się trzymać tego, co się zaczęło, bo zawsze to jakieś doświadczenie, czyli rzecz bardzo cenna w życiu. Poza tym zmiany kierunków studiów w okolicy początku października są dosyć trudne, gdyż zwykle nabór odbywa się w lipcu. Może więc nie jest to warte zachodu?

    I rada dodatkowa:

  • Nie studiować dwóch, trzech i więcej kierunków naraz.
  • Co innego jeden za drugim - to bym nawet polecał, ale studiowanie dwóch naraz jest raczej nonsensem, i piszę to z własnego doświadczenia. Można ulec złudzeniu, że się da radę, a tymczasem okazuje się, że nie można studiować non stop, że trzeba robić se luzy i rozładowywać jakoś to mózgowe napięcie. Do tego robienie rzeczy pozornie niezwiązanych ze studiami, a np. takich, które nas interesują, okazuje się być niezwykle istotne, właśnie dla samych tych studiów. Po prostu studia powinny być w miarę normalną częścią w miarę normalnego życia, a nie biciem rekordów przed kamerą.
    Sam dwa razy próbowałem studiować "dwa w jednym" i za pierwszym razem omal nie wywalili mnie z obydwu kierunków. Mój znajomy zabrał się ambitnie za matmę i coś na politechnice i po miesiącu czy dwóch odwieźli go na obserwację do psychiatry (wyzdrowiał, żyje, nawet doktorat zrobił). Drugi raz studiowałem dwa kierunki, ale jeden wtedy powtarzałem, a drugi olewałem, zresztą byłem już pod koniec studiów. Z któregoś mnie potem skreślili chyba, nie pamiętam szczegółów. Nie było to zresztą ważne. Znałem właściwie jednego tylko człowieka, który z sukcesem studiował równolegle 2 kierunki: wygrał jakąś olimpiadę, dostał wolny wstęp na matmę lub fizykę i potraktował to "lub" łącznie. Zaczął więc oba kierunki. Znałem go gdy był na drugim roku tu i tam. Podobno skończył jeden kierunek, a drugi dociągnął do piątego roku, po czym dostał pracę w Warszawie i słuch o nim wcięło. Cześć jego pamięci.
    Za to studiowanie jednego po drugim serdecznie bym polecał (choć podobno mają za to kasować). Jest taki kierunek, który ułatwia potem studiowanie KAŻDEGO kierunku - to matematyka. Zdaję sobie sprawozdanie, że nie jest to opcja dla każdego, cóż...

 

Dodatkowe rady dla tych, którzy pierwszy raz

Początek studiów to najczęściej szaleństwo wydatków. Zalecam ostrożność. Nie trzeba od razu kupować wszystkich podręczników, bo są w bibliotece. Nie warto w ciemno kupować ksera i notatek od studentów wyższych lat, bo nie wiadomo czy się przydadzą. Nie musisz wywalać pieniędzy na ubezpieczenie, do czego często nakłaniają. Jeśli trzeba coś gdzieś wpłacić za dowodem wpłaty, można zebrać pieniądze od całej grupy lub nawet roku i wpłacić je razem. Itepe, itede. Studia nie muszą tyle kosztować, ile się wydaje - w obu znaczeniach tego słowa.
Rada ostatnia, a właściwie ostrzeżenie. Zwykle w połowie października ogłasza się obowiązkowe zebranie wszystkich studentów pierwszego roku bez podania powodu. To otrzęsiny. Kto chce, niech idzie, ale jakby co ostrzegałem.

 

Uwagi końcowe

Jeszcze raz powtórzę, że studiować warto. Studia zmieniają człowieka, ale można nimi pokierować tak, żeby zmieniały na lepsze. Warto też pamiętać, że studia bardzo szybko mijają i często zostawiają niedosyt - już koniec? A ja jeszcze tak mało umiem! Właściwie można by na to odpowiedzieć, że czas na studiowanie w dosłownym sensie tego słowa jest potem, po studiach, a do tego przez całe życie.
Ma to też drugie znaczenie: często na studiach brakuje czasu na właśnie studiowanie. Gdybym chciał powiedzieć to cynicznie, to powiedziałbym, że przez studia trzeba przelecieć - zaliczyć wszystkie zaliczenia, zdać egzaminy i zrobić dyplom, a postudiujesz se człowieku potem, i to o ile będzie ci się chciało. To też część prawdy o studiach, ale myślę, że można połączyć studiowanie i "studiowanie", z jak największym pożytkiem dla studiującego (lub "studiującego").
Pamiętajmy, że studiuje się dla siebie i na własny rachunek. Jeśli coś nie gra, może to nie być winą studiów, uczelni i systemu, ale twoją. Może właśnie "studiujesz" i robisz to po szkolnemu zamiast się przełamać i przebić? Nie ukrywam, że są kierunki, które skłaniają do "studiowania" po szkolnemu, czyli kucia, przegrzewania pamięci i zapominania wszystkiego zaraz po zaliczeniu, ale i tam można wznieść się wyżej.
Są też kierunki, których chyba nie da się tak zaliczyć, które trzeba naprawdę studiować i które za to studiowanie odwdzięczają się w niewyobrażalny sposób. Są to naprawdę kierunki godne studiowania; znam takie dwa: matematyka i filozofia. Ale nie twierdzę, że nie ma innych. Nie musicie się sugerować, to tylko takie subiektywne uwagi starego studenta, jak zresztą wszystko, co powyżej.

 

Autor: , absolwent LO im. Żeromskiego, rocznik 19-nieważne który