Oficjalna strona I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Lęborku. Zapraszamy

Strona Główna arrow Kącik Poetycki

DRACULA

Lubicie romantyczne historie? A kto ich nie lubi - odpowiecie. Przecież wszyscy tęsknimy za wzruszeniami. Ba... jeśli nikt nie patrzy, skłonni jesteśmy nawet uronić łzę nad nieszczęśliwą miłością. Nad miłością romantyczną. Bo romantyzm w uczuciach kojarzy nam się najczęściej ckliwie. Albo patetycznie. Używamy klasyfikacji, zgodnie, z którą istnieją postawy: "rozważna" i "romantyczna". I zdarza się nam rzecz całą niebezpiecznie spłycać. Tymczasem romantyczna miłość, tak jak i dusza romantyczna, która dawała jej początek, to niezmierzone przestrzenie, niekiedy rozświetlone, w dużej zaś części pogrążone w mroku. "Miłość romantyczna nie obiecywała nic dobrego dla człowieka na ziemi, była pod tym względem bardziej sceptyczna niż erotyka libertyńska. Zawodziła już w warstwie fabuły: romanse kończyły się źle. I zawodziła programowo: nie mogła się spełnić na ziemi, jeśli miała być transcendencją. - wyjaśnia historyk literatury Marta Piwińska (zainteresowanych tematem odsyłamy do opracowanej przez nią antologii Miłość romantyczna). (...) Dlatego miłość romantyczną "w praktyce" obiecuje nieszczęście i cierpienie, rozpacz i szaleństwo, poczucie "odstosowania się" od życia, które Mickiewicz w obraz wywichniętych do góry skrzydeł. (...) Miłość romantyczna może się wydawać jakimś okropieństwem. Niszczy spokój życiowy oraz społeczną równowagę, zakłóca harmonię między jednostką, a światem i rozwiewa bezpowrotnie owo łagodne zadowolenie ze świata i własnego na nim miejsca zwane szczęściem. (...) Za to romantycy ją cenili. Bo nie szukali w uczuciu bezpieczeństwa i zgody na życie. wręcz przeciwnie. "Szaleli z miłości" programowo. Romantyczna miłość była buntem. Buntem przeciw porządkowi świata, sprzeciwem wobec Boga i skończoności człowieka. Spróbujmy spojrzeć z tej perspektywy na historię miłości Draculi i Adriany. Zobaczymy w wampirze romantycznego kochanka. Nie "wzduchulca", nie delikatnego efeba, nie libertyńskiego uwodziciela ani zalotnika. Zobaczymy kochanka, który z miłości i dla miłości przekracza granice życia i śmierci. Jeżeli ciekawią was takie klimaty, to zapraszam do Teatru Muzycznego w Gdyni. Zobaczycie jak reżyser przedstawił duszę, krew na murach kościoła, a kompozytor- Karel Svoboda (znany z Pszczółki Maji) zilustrował to piękną, monumentalną muzyką.

Autor: aTu